zanim zaczniesz czytać włącz to...
Nie chce mi się nic, jutro do szkoły i w sumie dobrze ale później cały tydzień zamulania dupska z rodzicami -.-
Wiem, że ten tydzień będzie dla mnie katorgą, kłótnie itd. Mam dosyć, wszystko mnie boli, nie chce mi się nawet zdjęć przerabiać, pisać z kim kolwiek, siostra siedzi sobie z rodzicami w salonie a ja sobie sama, nikt się nie przejmuję, mają mnie w dupie tak samo jak ja ich. To się nie zmieni. Chcę wyjechać nie wrócić najlepiej gdzieś gdzie będzie mi lepiej, gdzie spotkam wszystkich. Którzy byli ważni ale odeszli mam dość. Czuję, że są obecni wspierają mnie ale ja już dłużej nie mogę. Nie szukam pomocy bo nikt mi nie pomoże, zbyt wiele się stało i dzieje. Wszyscy się odwracają ode mnie. Chodzę po domu i czuję się, że jak bym teraz wyszła to nikt by się nie zorientował to boli no ale cóż. Czuje obecność wszystkich którzy odeszli, ale co ja bym znacznie bardziej wolała być teraz z nimi, i patrzeć na ten cały pieprzony świat z góry. Było by fajniej. Chociaż wiem, że gdybym coś zrobiła to będą osoby które się załamią. Ogółem jest źle. Nie ciesze się z tego, że wolne, że ciepło, nie jara mnie to. Raczej wolałam jak było zimno, pogoda odzwierciadlała mój charakter i zachowanie po tym wszystkim. Nie potrafię się cieszyć tym co jest teraz, nie umiem już. Nie wiem czemu tak jest, ale co mam zrobić tak jest skonstruowany nasz cudowny świat, pewnie w założeniu był przepełniony szczęściem, ale to ludzie go zniszczyli... Dobra nie mam już siły nawet pisać... Coś tam pewnie napisze przez majówkę.
Patt.
BORN TO DIE
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz